niedziela, 11 marca 2012

"Kronika ptaka nakręcacza"- Haruki Murakami


moja ocena: 5/6

Jeśli wydaje Wam się, że czytaliście już najbardziej niesamowite historie, z najbardziej nieprzewidzianymi rozwiązaniami i skomplikowanymi związkami przyczynowo- skutkowymi, to jeśli nie znacie „Kroniki…” Murakamiego- mylicie się. Po lekturze jestem zaskoczona nie tylko tą fabułą, ale w ogóle bogactwem wyobraźni autora. Gdybym miała taką możliwość, chciałabym zrobić z nim osobny wywiad tylko o tej jednej książce- pewnie materiału wystarczyłoby na następną ;)

Czy to w książkach, czy w filmach- bohaterowie powinni wzbudzać emocje. Tak jest w tym wypadku. Toru Okada,  który traci pracę w kancelarii prawniczej (a właściwie sam z niej rezygnuje) i postanawia przez pewien czas zająć się domem. Zniknięcie kota, żona, która odchodzi z domu- to następne niepowodzenia w życiu Japończyka.

Główny bohater to osoba, której bardzo kibicowałam w rozwiązywaniu skomplikowanych zagadek. Być może brzmi to, jakby ten był jakimś detektywem. W żadnym razie. Rola, którą odegrał w tej historii była o wiele trudniejsza. Aby odzyskać żonę musi interpretować zarówno to, co dzieje się na jawie jak i to, z czym ma do czynienia w snach i pewnego rodzaju wizjach. Występuje tu prawdziwe bogactwo wątków onirycznych, które- co jest cechą charakterystyczną Murakamiego- często mieszają się z rzeczywistością.

Wiele jest tu niewyjaśnionych wątków. Na przykład siostry Malta i Kreta Kano. Co stało się z jedną i drugą? Czy Kreta naprawdę wyjechała do Grecji i tam zaczęła nowe życie, czy też została w Japonii i urodziła dziecko? O tym już autor nic więcej nie wspomina. Jednak chyba najbardziej intrygująca ze wszystkich postaci jest dla mnie May Kasahara- sąsiadka Toru. Tę 16- latkę podejrzewałam kolejno:  o jakąś przypadłość psychiczną, następnie o bycie duchem, a w międzyczasie o  bycie młodszą wersją Kumiko- żony głównego bohatera. Nie były to domysły bezpodstawne. W jednym z listów May wspomina, że czuje się jakby była Kumiko. Złożoność powieści pozwala na wiele tego typu domysłów.

Czyta się niełatwo- muszę to przyznać. Nie da się ot tak, „pochłonąć” tej książki w ciągu- powiedzmy- 3 dni. Przeszkodą jest objętość, zgadza się. Ale jeszcze większą trudność stanowi ta skomplikowana fabuła, o której pisałam. Dlatego zachęcam do niepoddawania się- szczególnie tych, dla których jest to pierwsze spotkanie z tym autorem. Naprawdę warto! Wciągnięci do jego  świata,  będziecie do niego wracać. 



Wydawnictwo: MUZA S.A
Ilość stron: 632
Rok wydania: 2006

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz