moja ocena: 5.5/6
Trujmiasto- wbrew pierwszemu wrażeniu nie doszukaliście się
błędu ortograficznego, gdyż Ryū Murakami stwarza miejsce o właśnie takiej
nazwie. Nie bez powodu. Miasto, a właściwie jego część, która została skażona fizycznie
i moralnie, przywodzi na myśl biblijną Sodomę i Gomorę. Miejsce to staje się
nieodłącznym punktem zabaw dwójki dzieci, które łączy też to, że są jedynymi,
którzy przeżyli porzuceni w schowku na bagaże. Kiku i Hashi od małego poznają
smak ryzyka, niebezpieczeństwa, ale też przemocy, a nawet prostytucji.
Niepokojąca- to chyba najlepsze określenie odnoszące się do
treści. Wszystko to, co środowisko robi z człowiekiem i jak determinuje jego
życie zostało przedstawione przerażająco realnie, na najwyższym poziomie
naturalizmu- jeśli tak to mogę określić. Zapewne wielu czytelników w trakcie
czytania będzie się burzyć, protestować- rozumiem to. Nawet nie do końca
wrażliwi nie przyjmą tej lektury ze stoickim spokojem.
Autor zwraca największą uwagę na najbardziej „brudne” i
brutalne sprawy pokazując zło współczesnego świata. Wybory bohaterów nie są
oczywiste- nic nie jest czarne, ani białe. Przeszłość decyduje o przyszłości,
więc każdy krok, wiążący się często z porzuceniem moralności jest dyskusyjny.
Na przykład kariera muzyczna Hashiego- spełnił marzenia, ale jakim kosztem?!
„Przed południem na
siłowni było dużo kobiet. Unosił się zapach tłuszczu zmieszanego z pudrem i
perfumami. Kobiety o nabrzmiałych ciałach, skrępowanych białymi strojami
treningowymi, na sztucznym trawniku wyglądały jak gąsienice. Larwy pszczół.
Nowo narodzone niemowlaki, napęczniałe od mleka, które wlano w nie przez odbyt
pompą pod wysokim ciśnieniem, gimnastykowały się. Z ich szyjek spływał słodki
pot. Brzuchy i pośladki kołysały się. Gdyby nawet odciąć z nich kawał mięsa,
chyba nie trysnęłaby krew. Raczej na ziemię spadłby wtedy żółty, lepki pot i
różne inne rzeczy: ziarnka ryżu i kawałki rozgniecionego spaghetti, spleśniałe
tofu i skwaśniały smalec, stwardniały majonez i zgliwiały sernik (…)”
To zaledwie opis kobiet ćwiczących na siłowni. Taki jest świat opisywany przez Ryū Murakamiego. Obrzydliwy- nie bójmy się użyć tego słowa. Ale mimo to- polecam. Choćby dlatego, żeby nazwiska autora nie kojarzyć tylko z bardziej popularnym rodakiem. Dla mnie to literatura z wysokiej półki. Dużo psychologii, wątki dające do myślenia, przystępny język współgrający z wyobraźnią. Kolejny raz jestem zachwycona literaturą japońską.
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 509
Rok wydania: 2009

