sobota, 3 marca 2012

"Coco"- Cristina Sánchez-Andrade


moja ocena: 4.5/6

Szanowana, mająca dobrą renomę, sprawdzona, kwintesencja dobrego stylu… Chanel, po prostu. Coco, charyzmatyczna Francuzka, której imię i nazwisko postrzegane są przez pryzmat ekskluzywnej marki.  

Do tej pory też byłam w gronie osób, które słysząc to słynne nazwisko wyobraża sobie pikowaną torebkę na łańcuszku czy ponadczasową „małą czarną”. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że wątki z życia słynnej ikony są bardziej niż interesujące. Wychowana przez siostry zakonne, nie miała łatwego życia. Lata spędzone w przytułku to początek uczuciowego ubóstwa, kiedy to Gabrielle wypiera ze świadomości wszystkie wyższe uczucia. Dlaczego? Ponieważ ukrywając się pod grubą skorupą nikt nie mógł jej zranić. A przynajmniej tak myślała.

„- A miłość?
- Miłość wynika z pragnienia, żeby ktoś nas kochał. A to znowu egoizm.”

Winston Churchill, Pablo Picasso czy książę Dymitr Romanow- to znane jej osoby,  z którymi utrzymywała kontakt na gruncie prywatnym. Ten ostatni był nawet kochankiem madame. Przestaje to dziwić w obliczu wpływowych bohaterów życia intymnego tytułowej Coco.  

W książce Sánchez- Andrade zobaczyłam kobietę, która działa niczym robot. Pozbawiona współczucia egoistka, żyjąca, żeby pracować i pracująca, aby żyć. Nikt tak bardzo jak ona sama nie potrafił kreować rzeczywistości. Gabrielle- tak brzmiało jej imię, jednak w towarzystwie i życiu codziennym była Coco, Mademoiselle (taki tytuł kazała powiesić na drzwiach swojego apartamentu) i Madame de…

Wysoko oceniam tę powieść. Bohaterka, którą nazywa się tu Chudziną – istniała. Sądząc po innych opisach z jej życia- myślała w ten przedstawiony tu sposób. Autorka książki jest dziennikarką, a jej powieść osobiście traktuję jako jeden, bardzo obszerny reportaż wcieleniowy.  Kluczem jest monolog powtarzający się wielokrotnie. Czytelnik ma wrażenie jakby znajdował się w samym środku skomplikowanych procesów myślowych bohaterki,  w ten sposób łatwiej odgaduje motywy jej postępowania.

Język powieści nie jest na siłę stylizowany, wręcz przeciwnie- cechuje go prostota w najlepszym tego słowa znaczeniu. Kilka razy pojawiają się określenia specjalistyczne takie jak na przykład garconne czy haute couture, które oczywiście są opatrzone polskimi odpowiednikami u dołu strony.
Jedyne do czego mogę mieć zastrzeżenie, to miejscami zbyt chaotyczne „przejścia” z jednego etapu życia w następny. 


Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 302
Rok wydania: 2008

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz